Listy Horacego - cz. II
LIST ÓSMY.
DO CELSA ALBINOWANA.
Celsyuszowi cię proszę o Muzo Albinowanie,
Pisarzowi Nerona, by zdrów i i szczęśliwym był donieś.
Spyta, co robię, odpowiedz, że wiele i pięknie przyrzeka,
Wszakże swobodnie po myśli nie żyje: nie przeto, by zniszczył.
Grad winnice, lub susza ogrody oliwne spaliła,
Albo na oddalonych pastwiskach bydełko chromało;
Ale że mniej się na duszy, niż zdrowym na ciele czujący,
Słuchać i rady przyjmować, by złemu zaradzić nie zechce;
Że na przyjaciół się gniewam i wiernych się sierdzę lekarzy,
Zato że śpieszą od zgubnej mnię ociężałości obronić;
Czynię co może zaszkodzić, unikam co wiem, że pomoże,
W Rzymie pożądam Tyburu, w Tyburze tęsknię za Rzymem.
W reszcie zapytaj o zdrowie, jak sprawą i sobą się rządzi,
Jak młodzianowi i jak szeregowcom spodobać się umiał.
Jeśli odpowie, że dobrze, to najprzód się uciesz, a potem
Szepnąć mu taką do ucha cichutko przestrogę pamiętaj:
"Celzie, jak w szczęściu postąpisz, tak my zachowamy się tobie".
Wolno się zapytać ile też czasu Horacy mógł poświęcać na swoje wiersze. Że ody musiały zabierać go nie mało, wnosić już można z bardzo kunsztownych miar, czyli metrów, według których są układane; przedstawiają one bowiem wzór niemal wszystkich metrów przez greckich używanych poetów, a wiadomo jak trudne takie miary, wyrosłe z ducha rodzimego idyomatu, do innego języka zastosować. Ale i w satyrach i listach, pisanych hexametrem znać pracę tembardziej, że treściwość i zwięzłość stylu największych wyciąga usiłowań, a pod względem tych przymiotów chyba z każdym pisarzem w zawody iść może. Ale nawet u niego trudno o równy przykład, jak w króciutkiej formie najwięcej treści umieścić, tembardziej że tu sprawa była i trudna i delikatna, bo chodziło o list polecający do człowieka możnego, rozumnego, a nadzwyczaj podejrzliwego. Horacy swemu znajomemu, czy przyjacielowi (bo niewiadomo dobrze o jakiego Septymiusa chodzi), pragnie usłużyć, ale niema ochoty nadużywać swego kredytu i stanowiska. To też odważone jest każde słowo; pewien chłód i obojętność i osobliwa wstrzemięźliwość w zalecaniu owego protegowanego; prawdziwy dworak zaś w tem się objawia, jak małą ma opinię o wpływie i znaczeniu jakie w obec Klaudyusza Nerona mieć może. Wieland, w króciutkim wstępie do tego listu, (Die Briefe des Horaz I. str. 173 Wien, 1793) wybornie go ocenił, Kiessling zaś uważa go za mistrzowski wzór stytu.
* * *
LIST DZIEWIĄTY.
DO KLAUDYUSZA NERONA.
Septym, o Klaudyuszu, jak widać on jeden rozumie,
Ile mnię cenisz; albowiem gdy błaga i prośbą zniewala
Żebym się starał go Tobie polecić i słusznie pochwalić,
Godnym umysłu i domu Nerona, co w zacnych przebiera;
Sądząc, iż mogę na Twoją się przyjaźń poufnie powołać,
Lepiej odemnie samego co zdołam ocenia i widzi.
Wielem się wprawdzie nagadał, by się od usługi wymówić:
Bałem się wszakże, by mnię nie posądził, iż ważę za nizko,
Oraz ukrywam mój wpływ, by myśleć tylko o sobie.
Przeto by raz przewinienia większego sromoty uniknąć,
Z czołem wytartem mieszczucha się śmiem popisywać. Jeżeli
Raczysz pochwalić, że wstydu się gwoli przyjaźni pozbyłem,
Włącz go do swojej czeladki i prawym osądź i dzielnym.
U Horacego te same myśli bardzo często powracają, przyznać jednak trzeba, że takowe w coraz to nową, świeżą, a zawsze zajmującą ubrać umie formę.
O różnicy między życiem wiejskiem, a miejskiem i stanowczej wyższości pierwszego, bardzo często znachodzimy uwagi; mało gdzie jednakże skarby sielskiego żywota tak uroczo, z tak żywem uczuciem i poetycznem, jak tutaj opisane natchnieniem. Prostota i szczerość tego uczucia, jakby sama z siebie w najładniejszą układa się formę. Przytem, o ile co do tekstu potrzeba długich częstokroć dociekań, by prawdziwą myśl poety wyrozumieć, tutaj wszystko jasne i przejrzyste, jak woda owego ruczaju, któren go taką napawa rozkoszą. Wplecione tu, jakby od niechcenia morały, tak naturalnie z pod pióra wypływają, że stanowią naturalne od swobodnych i prostych do poważniejszych myśli przejście.
W kampanii Rzymskiej nie zbyt daleko od miasta znajduje się niewielki pomnik czy kapliczka, pamięci Anii Regilli poświęcona, a mało któremu ze zwykłych turystów znana; przywodzi ona odrazu na pamięć tę śliczną wieszcza poezyą. O liście tym por. Boissier I. c. p. 27 i n.
* * *